Zaliczyłam Greya … perwersyjnie… uszami!!

device-mockup-04

Tak, tak – nie mogłam być gorsza. Wszyscy tacy przeszkoleni i wyedukowani w dziedzinie sado- maso, a ja wciąż w tyle. Dzięki uprzejmości Audioteka.pl mogłam zagłębić się w niezobowiązującą literaturę jaką z całą pewnością jest „5o twarzy Greya”. Wszyscy krytykują, wszyscy odradzają. A mi się wydaje, że z tym Grey’em jest trochę jak z muzyką disco – polo. Oficjalnie nikt nie słucha, a na koncertach tłumy jak u Rolling Stones. Tu też – jak tylko mówiłam, że słucham „50 twarzy Greya” zaraz rzeka sprzeciwu i fala krytyki. A jednak wszyscy czytali i to najmocniejsi zawodnicy z grymasem na twarzy „łyknęli” całe trzy tomy. Ok, zgadzam się – nie jest to literatura najwyższych lotów. Opisy budynków, wyglądu oczu lub innych części ciała (z przewagą innych części ciała ) prawie jak w „Nad Niemnem” u Orzeszkowej… długie, monotonne i rozwleczone. Fabuła przewidywalna i nastawiona raczej nie na nagłe zwroty akcji, a na zagłębienie czytelnika w „szokujące” rejony seksualności. Tyle tylko, że po setnym opisie igraszek szarookiego przystojniaka sprawa przestaje być aż tak szokująca.

Mimo wszystko „50 twarzy Greya” to wciąż bardzo magnetyzujący tytuł. Gdziekolwiek się pojawia zaraz z ciekawością zerkamy w telewizory, czy komputery. Łakniemy nowości, a może jesteśmy skrycie ciekawi tych eksperymentów i nowinek. Zarówno Panie jak i Panowie chętnie czytają o łóżkowych dokonaniach Anastasi i Christiana. Co ciekawe podobno właśnie Panowie z dużym zaangażowaniem ściągają ten audiobook – być może traktują tę publikacje jako poradnik lub podręcznik instruktażowy? Naturalnie żaden się do tego nie przyzna – powszechnie przecież wiadomo, że mamy do czynienia z samymi ekspertami. Nie mniej jednak niech czytają, niech szukają inspiracji i polotu…

Bardzo cieszy mnie fakt, że zdecydowałam się na audiobooka. Jeżeli ślęczałabym długie godziny nad opasłym tomiskiem książki to chyba miałabym poczucie zmarnowanego czasu. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że po prostu zrezygnowałabym z lektury. Tymczasem mogłam robić różne mniej lub bardziej absorbujące rzeczy, a  w tle brzmiał przyjemny, wyjątkowo dobrze dobrany głos Joanny Koroniewskiej, która męczyła się w moim imieniu. A męczarnia chwile trwała, bo Pani Joanna była w mojej głowie przez ponad 17 godzin. Ale to zupełnie nic… wstawiam pranie – rozdział I, zakupy – rozdział II, porządki w szafie a tu pyka już rozdział V, droga do pracy i z pracy, a ponieważ szef zajęty to przyznam, że chwilami również w pracy… i tak jakoś poszło. Całkiem przyjemnie się słuchało. Kilka dni w towarzystwie nieco irytującej Anastasi Steele, jurnego Christiana Greya oraz ich kajdanek, pejczyków i innych gadżetów raczej nie spaczyło mojej psychiki. Moje libido falowało po przydługich opisach, ale na pewno pozwoliło mi pokochać audiobooki. Gdzie też one były w czasie mojego urlopu wychowawczego kiedy to zrzędziłam, że nie mam czasu na przeczytanie żadnej książki!?

Nie jestem fanką gatunku. Nie uważam się za ekspertkę. Jednak była to dla mnie ciekawa przygoda literacka. Gustuję raczej w horrorach, thilerach albo kryminałach. Taka odmiana dobrze mi zrobiła – poszerzyłam horyzonty literackie. Po tych godzinach migdalenia na 132 sposoby z użyciem różnego oprzyrządowania chętnie poczytam / posłucham o jakimś krwawym morderstwie albo spektakularnej kradzieży. Koniecznie bez wątku miłosnego nawet w dalekim tle.

piecdziesiat-twarzy-greya-duzeTak sobie myślę, że warto zapoznać się z Grey’em. Może jest on dla nas kobiet jakimś niespełnionym wzorcem, do którego żadna z nas nie chce się przyznać. Z jakiegoś w końcu powodu jest to światowy bestseller. Ponad podziałami, ponad kulturami. Czytają wszystkie kobiety i wszystkie wstydzą się powiedzieć, że im się podobało. Czytają mężczyźni i żaden nie powie o tym głośno. Zaskakująco pokrętna książka – miliony sprzedanych egzemplarzy, tłumy w salach kinowych, a mało kto odważnie przyzna, że przeczytał i miał z tego mniejszą lub większą satysfakcję. Lekka literatura, która wchodzi na tematy tabu. Monotonna, ale jednak zjadliwa, przyjemna ( w moim wypadku ) dla ucha. Mimo wszystko raczej nie porwę się na kolejne tomy, bo perspektywa opisów łóżkowych zmagań przyprawia mnie już o ziewanie. Niemniej jednak cieszę się, że zaliczyłam tą pozycję… jakkolwiek dziwnie w kontekście tej książki by to nie zabrzmiało.  😉

Audiobook pochodzi ze strony: www.audioteka.pl