Wpływ szkoły na przynależność gatunkową naszych dzieci

monkey-314690_1280

Byłam w szkole. Widziałam stado. Kiedy przez szatnię przetoczyła się fala kilku klas zaczęłam mieć wątpliwości. Czy ciągle jestem wśród dzieci, czy to już jakiś kolejny etap ewolucji? Co gorsza Motylka po dołączeniu do stada zmienia się nie do poznania. Przechodzi na jakiś inny poziom rozwoju i zaczyna funkcjonować nie jako osobny organizm, ale jako element silnej grupy. Ja tracę swoją pozycję i zamieniam się w jakiegoś śmiesznego człowieczka, który komplikuje zabawę i zmuszą do szybkiego przebierania się.

Poczyniłam dziś pewne obserwację i wysnułam teorię. Być może napiszę kiedyś na ten temat jakąś rozprawę naukową. Narazie jednak mały szkic. Dzieci są jak małpki. Udowodnię to w sposób empirycznie – pseudonaukowo – paranormalny. Wszystko na podstawie obserwacji zachowania w szkole.

1. Uczą się przez naśladownictwo – należy tu dodać, że często uczą się rzeczy mądrych. Głownie i z największą przyjemnością uczą się jednak rzeczy głupich, irytujących i kompletnie niepotrzebnych. Jeśli jeden małpiszon podskoczy na schodach i wrzaśnie „babaguba” można być pewnym, że w ślad za nim pójdzie przynajmniej kilku jeśli nawet nie kilkunastu jego współtowarzyszy. Jeżeli ktoś wymyśli irytującą zabawę w udawanie skrzypiących drzwi natychmiast pół klasy zaczyna wydawać z siebie dźwięki nienaoliwionych zawiasów. Przykładów można podawać tysiące – w tym chaosie jest jednak prosta zasada, która pozwala zrozumieć stadko. Czym bardziej irytująca zabawa i czym większy sprzeciw otoczenia na jej kontynuowanie tym większe prawdopodobieństwo, że będzie ona powtarzana aż do znudzenia.

2. W stadzie czują się pewnie – pojedyncze osobniki wydają się by całkiem zrównoważone i jest możliwa dłuższa konwersacja z nimi. Niestety połączone w większą grupę tracą zdolności poznawcze. Stają się głośne, pewne siebie i głuche na wszelkie uwagi ze strony dorosłych. Działa teoria stada. Czym większa grupa tym szybciej popada w większy chaos i robi wokół siebie większe spustoszenie. Mają przewagę liczebną i nie zawahają się jej użyć. Zakrzyczą, zagadają, obskoczą i zdominują przeciwnika podając setkę irracjonalnych argumentów, które wywindują ich do roli wygranego.

3. Wybierają przywódcę i zabiegają o jego względy – w każdej klasie znajdują się jedna – dwie charyzmatyczne osoby, które wiodą prym. Oczywiście byłoby wspaniale gdyby funkcja ta przypadała klasowemu kujonowi albo szkolnemu prymusowi. Niestety zazwyczaj jest dokładnie odwrotnie. Czym bardziej odpalone pomysły, czym więcej ekstremalnych zachowań, czym bogatsze (niekoniecznie w dobrym tego słowa znaczeniu) słownictwo tym ciekawszym przywódcą może być dany osobnik. Taki herszt decyduje o tym w co reszta stadka się bawi oraz podsuwa grupie pomysły. Wszystkie małpki są w niego wpatrzone i czekają na wspólną zabawę. Tu również można zaobserwować prostą zasadę – poziom absurdalności pomysłów jest wprost proporcjonalny do szans zostania szefem stada.

4. Uwielbiają się popisywać – takie popisy nie są jeszcze związane z zachowaniami godowymi ( na to na szczęście za wcześnie). Uskuteczniane są natomiast popisy, które mają umocnić pozycje małpki w stadzie. Popisywać można się, więc zabawkami, ciuchami, a przede wszystkim pomysłami. Dominuje zasada, którą roboczo określę jako „głupkowatość pomysłu”. Głosi ona, że : atrakcyjność popisu jest wprost proporcjonalna do poziomu jego głupoty.

5. Wzbudzają powszechną sympatię – dotyczy to sytuacji, w których pojawiają się jako pojedyncze osobniki. Większa grupa budzi raczej przerażenie. Pojedyncza małpka jest zazwyczaj sympatyczna, miła i potulna. Każdy kto widzi małpkę chce ja przytulić, chce się nią zaopiekować. Niestety tracą przy bliższym poznaniu. Tu zasada jest prosta–  małpka to stworzenie dzikie i lepiej za bardzo się nie spoufalaj.

6. Wykazują nadmiar energii – w domu bywają zmęczone. Zwłaszcza wtedy kiedy zostaną poproszone o sprzątnięcie w pokoju. W sytuacji szkolnej rozsadza je energia porównywalna do tej magazynowanej w elektrowni atomowej. Skaczą, biegają, szaleją, wrzeszczą. Już chwilę po wejściu do szkoły stają się nad aktywne i nawet podczas zwykłej rozmowy podskakują i wymachują rękami.

7. Lubią jeść banany – nie wymaga to większego komentarza. Banany to jeden z ulubionych owoców wszystkich dzieci. To ostateczny dowód na bezpośrednią koniugacje między małpkami i dziećmi.

Wszystkie te zachowania są oczywiście zupełnie naturalne i charakterystyczne dla tej grupy wiekowej. Mam nadzieję, że te przemiany małpki w dziecko i dziecka w małpkę nie będą postępowały. Przypomina mi się bowiem napis jaki widnieje na klatce z małpami w zoo „uwaga zwierzęta rzucają odchodami oraz resztkami jedzenia”. Tego etapu na szczęście jeszcze nie udało się dzieciom osiągnąć i to powinno być podstawowym powodem radości rodziców. Zachowajmy optymizm – my też tacy byliśmy.