Wieloryby i święto pracoholiczki

killer-whales-591130_1280

Miał być wpis… wpis logiczny i konkretny, ale z pewnych powodów nie mogę myśleć o niczym innym niż o wielorybach. Chciałam napisać o tym, że dziś mini- święto… dwa miesiące istnienia bloga. Statystyki pokazują, że jest coraz więcej osób, które czytają, które wracają i które stały się przez to elementem mojego życia.

Od kilku dni w związku z praca wpisuję dane dotyczące wielorybów… i w tym właśnie klimacie upływa mi o dzisiejsze święto. Do jasnej cholery, żyje prawie 30 lat i pojęcia nie miałam, że jest aż tyle gatunków wielorybów, delfinów i ich innych pływających przyjaciół. Człowiek uczy się całe życie.

Spotkania z poszczególnymi wielorybami przeplatam opieką nad Motylką. Mija drugi tydzień ferii.. spędzamy go razem walcząc nieustająco z motylkowym katarem… Tym sposobem robię obiad rozmyślając o sposobach rozmnażania orek, smarkanie nosa przeplatam rozpatrywaniem sposobów odżywiania płetwala błękitnego, a podczas patrzenia na Lejka myślę o kaszalocie i narwalu.

Jutro powrót do pracy. Motylka przechodzi pod skrzydła dziadka, a ja będę musiała w pełni skoncentrować się nad badaniem losów morskich stworzeń.

Jestem orędowniczką twierdzenia, że da się pogodzić pracę z opieką nad dzieckiem… ale ostatnie dni nie były najłatwiejsze. Na szczęście nie zaczęłam jeszcze wołać Motylki na obiad hasłem : „Delfinie długonosy rozpoczynam porę karmienia!” Odbiło się to jednak na blogu, bo brakowało niestety czasu na kolejne wpisy… jakieś ofiary musiały być. Postaram się to nadrobić w najbliższym czasie.

 

Jednak na chwile oderwę się od waleni… te ostatnie dwa miesiące prowadzenia bloga są niesamowitym przeżyciem. Wydawać by się mogło, że to zwyczajny pamiętnik, ale jednak sporo wniósł w moje życie.

1. Wiara w siebie

Nigdy nie brakowało mi wiary w siebie, ale jednak dawka pozytywnej energii jaka płynie od czytelników poprawia samopoczucie i zmusza do większego wysiłku. Człowiek chcąc nie chcąc się zmienia… mam nadzieję, że na lepsze.

2. Zmiana planów zawodowych

Już od dawna nosiłam się z zamiarem zmiany pracy, ale wciąż brakowało mi motywacji. Teraz jednak nie ma odwrotu… poczyniłam konkretne kroki i nie cofnę się przed niczym. Blog poszerzył moje perspektywy zawodowe i nawet wieloryby są tego najlepszym przykładem.

3. Ludzie

Nie wiem kim dokładnie są czytelnicy mojego bloga. Nigdy Was nie widziałam, nie miałam okazji z Wami porozmawiać. Statystyki pokazują jednak, że wracacie, że czytacie… Na facebook’u  komentujecie, „lajkujecie”, udostępniacie. Często pokazują się imiona tych samych osób, co cieszy mnie szczególnie. Bardzo Wam dziękuje, bo wiem, że bez Was to wszystko by się nie udało.

Tyle odnośnie tego co blog już mi dał…. a jeśli chodzi o plany… nic konkretnego… dalej będę pisała, dalej będę próbowała swoich sił w blogosferze i jednocześnie będę walczyła o to żebyście nie zasnęli podczas czytania. Moim wielkim marzeniem jest rozruszanie dyskusji na blogu. Aktywność jest spora na facebook’u, ale liczę na to, że podobny poziom osiągnie bezpośrednio na blogu. Cieszę się, że ta „Pracoholiczkowa” społeczność stale się powiększa.

Tyle moich refleksji… mam nadzieję, że nie zabraknie mi samodyscypliny i będę kontynuowała to „mini dzieło mojego życia” jakim jest ten blog.

Do następnego wpisu!! :)