Trudna sztuka miłości

penguins-157418_1280

Miłość to wspaniałe uczucie… najczęściej rodzimy się w otoczeniu wielkiej miłości rodzicielskiej, która w ciągu naszego życia kiełkuje, zmienia się i przeobraża. Ona nas kształtuje i daje przykład i wyznacznik tego jak my będziemy miłość okazywać i jak bardzo tej miłości będziemy potrzebować w dalszym życiu.

Dzieci zwłaszcza w okresie wczesno przedszkolnym często nadużywają słowa kocham… nie znają jeszcze siły i wagi tego słowa… tym sposobem „kochają” Panie w przedszkolu czy ulubione koleżanki. Potem zakochują się w koledze… a dla rodzica przychodzi trudny moment, w którym musi zrozumieć, że nie jest jedyną ostoją miłości swojego dziecka.

Jeśli miłość do kolegi okaże się być nie tylko zauroczeniem czy zakochaniem to ma szanse przerodzić się w prawdziwą miłość… miłość silną i wielką, ale miłość o którą będzie trzeba dbać i walczyć… a czasem nawet coś poświęcić. Miłość do rodziców jest bezwarunkowa…. Po prostu jest i nikt się nad nią nie zastanawia… jest naturalna i wrodzona.

Z miłością do partnera jest inaczej… wiele historii tego świata pokazuje, że każda miłość szybko i okrutnie może zamienić się w jeszcze większą nienawiść. A wtedy jest niczym tornado, które niszczy wspomnienia, więzi, emocje… a przede wszystkim rodzinę…

Przez ten świat przetaczam się w towarzystwie Małża już od 10 lat… na pewno bardzo daleko nam do ideału, ale staramy się o miłość walczyć i pewnie jak wszystkie inne pary głęboko wierzymy w to, że nam na pewno się uda… Staramy się o sobie nie zapominać, spędzać razem czas i dzielić wspólne pasje. Przy wszystkich swoich różnicach jesteśmy do siebie bardzo podobni… a może przez te wszystkie lata stajemy się do siebie coraz bardziej podobni? Kształtują nas te same problemy, to samo otoczenie i podobne cele… mamy tą samą wizję spędzania wolnego czasu czy podobne priorytety przy wychowywaniu Motylki… mam nadzieję, że to się nie zmieni…

Miłości do siebie uczymy się każdego dnia… bo przecież na przestrzeni lat to uczucie bardzo się zmieniało… nie osłabło… po prostu dojrzało…

Miłości do Motylki nigdy nie musieliśmy się uczyć… to przychodzi samo… dostaje się do ręki maleńkie stworzonko i od razu ma się przenikającą całe ciało pewność, że to największe i najsilniejsze uczucie na świecie. Tej miłości towarzyszy oczywiście strach i poczucie odpowiedzialności za nowego człowieka… ale warto… ta miłość warta jest każdej wylanej łzy, każdej nieprzespanej nocy, każdej sekundy obawy czy troski…

To również miłość do Motylki potęguje moją miłość do Małża… bo patrząc na nią widzę jego… bo wiem, że ona  jest wspólnym dziełem dwóch różnych charakterów… bo wiem, że tylko wszyscy razem stanowimy jedność…

oby to się nie zmieniło…

oby…

proszę…

hands-437968_1280