Trochę teorii przed ubieraniem choinki

Zarządzeniem MATKI w najbliższy weekend ubieramy choinkę. Rozmowy na ten temat toczyły się w naszym domu już od dawna. Trwał bowiem spór czy choinka ma być żywa czy sztuczna. Ja obstawiam choinkę naturalną, zwolennikiem mojej teorii jest zapewne również Lejek, który tradycyjnie z zamiłowaniem obsikuje drzewo postawione w salonie. Niestety Małż i co dziwne Motylka są za bezduszną choinką sztuczną. Zgodnie twierdzą, że opadające igły to przygnębiający widok i wolą uniknąć codziennego reanimowania choinki.

Cóż… zostałam przegłosowana, więc poddam się po raz kolejny tej niesprawiedliwości dziejowej… jako, że pozbawiona zostałam prawa do decyzji w tej kwestii żywo biorę się za szukanie inspiracji w ubieraniu choinki.  Proponuję w tym roku styl „na bogato”… a co tam, niech Mikołaj wie, że mamy w domu dużo bombek: tych własnoręcznie robionych (np. drewniane malowane przez Motylkę, ozdoby z suszonych pomarańczy czy pierniczki) oraz tych sklepowych (pięknych choć pozbawionych duszy…) Obwiesimy drzewko wszystkim co tylko żeby było pięknie.

Podróżuję, więc po bezkresach internetu szukając choinki idealnej… Zdałam sobie jednak sprawę, że choinka idealna zawita na świecie dopiero w weekend (gdy już ją stworzymy), a póki co muszę popatrzeć na niemniej piękne dzieła sztuki w poszukiwaniu inspiracji…

Na naszej choince koniecznie muszą znaleźć się :

  • Gwiazda – na szczycie choinki zamiast szpica zdecydowanie gwiazda, w dawnych wierzeniach wskazywała drogę do domu.
  • Kolorowe światełka – podobno według wierzeń światełka bronią dostępu złych mocy, nic nie kojarzy mi się ze Świętami bardziej… ten blask kolorowych światełek w świąteczne wieczory… bezcenny…
  • Jabłka – mają zapewnić zdrowie i urodę (przyda się w każdych ilościach)
  • Orzechy – według tradycji mają być zawinięte w sreberko, wtedy przynoszą siłę oraz dobrobyt. Nie jestem tak fanatyczną wyznawczynią wszystkich zabobonów, więc zadowolę się po prostu orzeszkami.
  • Łańcuchy zapewniają silne więzi rodzinne. Motylka już od jakiegoś czasu zlepia łańcuch z kolorowego papieru… aktualnie ma pewnie z 5 km, więc wystarczy na przykrycie całej choinki 🙂
  • Dzwonki oznaczają dobre nowiny i radosne wydarzenia… oby było takich jak najwięcej… jeśli to pomoże zawieszę nawet Dzwon Zygmunta
  • Aniołki mają opiekować się domem… a co tam, niech mnie wspierają 🙂

Pozostaje jeszcze jedna bardzo ważna kwestia świąteczną… Mistrzem zabobonów w naszej rodzinie jest moja własna rodzicielka. Nie wiem skąd bierze wszystkie dziwne pomysły, ale podejrzewam, że część zmyśla na bieżąco… Corocznym problemem jest, więc jemioła. Według „mędrców” z internetu pod jemiołą całują się zakochani oraz skłócone ze sobą osoby. Pęk jemioły należy trzymać w domu do następnych świąt. Moja Mama WIE, że jemiołę należy kupić koniecznie od mężczyzny i ma być bogato oblepiona białymi owockami. Tylko taka jemioła jest akceptowalna. Tak było do tej pory… w tym roku sprawa zaczęła się poszerzać, bo Mama dowiedziała się, że jemiołę koniecznie należy rozwiesić w jakichś super hiper istotnych trzech miejscach w domu. Niestety nie zapamiętałam cóż to mają być za miejsca… ale zapewne jeszcze przed Świętami o tym usłyszę. Tak, więc choinka choinką, ale jemiołą musi być!

Tyle odnośnie teorii… teraz wrzucam kilka drzewek, które szczególnie mnie urzekły…

Już nie mogę się doczekać ubierania drzewka w naszym domu…