Słowotwórstwo czyli o „przesypce” słów kilka…

Każdy kto dziecko ma, widział takie na żywo lub w TV wie, że dzieci uwielbiają wymyślać nowe słowa. Nie jest to oczywiście potrzeba serca , ale chęć opisania świata przy nieznajomości niektórych fachowych określeń.

Hitem ostatnich tygodni jest w moim domu PRZESYPKA. Motylka rozwiązywała rebusy i w jednym zadań trzeba było ustawić zegary w kolejności od najstarszego do najnowocześniejszego.

Na miejscu pierwszym uplasował się szlachetny zegar słoneczny a po nim wspomniana przesypka, potem oczywiście zegar wahadłowy, zegar na baterie a na końcu cyfrowy. Zadanie rozwiązane świetnie… ale…. zapytałam czym jest „przesypka” i dowiedziałam się, że Motylka miała na myśli klepsydrę. Wzruszyło mnie to, że świat widziany oczami dziecka jest tak naprawdę dużo logiczniejszy niż nasz durny świat dorosłych…

Informuję wszem i wobec, że po przeanalizowaniu powyższej sytuacji rezygnuje ze słowa klepsydra na rzecz bardziej adekwatnego według mnie słowa PRZESYPKA!

A tak w ogóle abstrahując od tematu czasu pragnę dodać, że wzorując się na Motylce i jej śniadaniowych przemyśleniach (gdy była jeszcze nieprzepoczwarzoną 3-latką) uważam również, że „słodszejsze jest dobrzejsze” !!