Ś.P. Świnka skarbonka

piggy-bank-7908_1280a

Od dawna szukałam odpowiedzi na pytania: kiedy zacząć uczyć dziecko oszczędzania, kiedy zacząć dawać kieszonkowe? Jedne źródła mówią, że najlepszy wiek na naukę obchodzenia się z pieniądzem to 11 lat, inne, że już 5-6 latek powinien dostawać kieszonkowe. Zapewne jak to zwykle bywa wszystko zależy od samego zainteresowanego, czyli od dziecka.

Motylka ma swoją prywatną skarbonkę już od dawna. Nie dostaje jednak odgórnie ustalonej comiesięcznej kwoty kieszonkowego. Zazwyczaj dostaje jakąś resztę po zakupach, albo wrzuca do skarbonki gotówkę otrzymaną od cioć, które nie miały pomysłu na inny prezent. Jako, że generalnie wszystkie codziennie potrzeby Motylki realizuje mamusia z tatusiem, to nie ma ona okazji do wydawania swoich oszczędności. Tym sposobem uzbierała już całkiem pokaźną sumę. Kiedy w sobotni poranek Motylka oświadczyła, że nie ma co czytać ja-MATKA uznałam, że nadszedł moment na ratowanie zawartości własnego portfela.

Zaproponowałam Motylce aby uruchomiła swoją „lokatę” ze świnki skarbonki…

i…

… zobaczyłam jak rodzi się demon….

błysk w oku, podniesione czoło, drganie warg…

podwyższone ciśnienie, nerwowy uśmiech…

…okrzyk radości…

…perspektywa wydawania pieniędzy podnieca każdą nawet najmniejsza kobietę…

Natychmiast ustalona została wyprawa do Empiku. Motylka jak zwykle rzuciła się w regały z książkami. Z przyjemnością zauważyłam jednak, że przy wydawaniu własnych oszczędności nie jest aż tak rozrzutna jak przy dysponowaniu moim portfelem. Każda rzecz była mocno przemyślana, dokładnie obejrzana i skrupulatnie wybrana. Co ciekawe dostrzegła nawet fakt, że niektóre rzeczy opatrzone były naklejką „30% rabatu” choć nie była w stanie wyliczyć ile na tym fakcie zyska, to jednak zwracała na to szczególną uwagę. Z wielką dumą zapłaciła za swoje zakupy i wykrzyknęła, że już nie chce chodzić po żadnych innych sklepach, bo nie chce wydać wszystkiego :) Mój kochany dusigrosz…  Poniżej wklejam efekty motylkowego shoppingu…

IMG_20150112_090842

A kolejnego dnia Motylka postanowiła wesprzeć finansami ze swojej skarbonki Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy… sama, bez podpowiadania, bez namawiania. Spakowała portfelik i powiedziała, że ona chce zapłacić sama. Widziałam jak ważne było dla niej to, że kilka jej prywatnych złotówek wsparło akcję Jurka Owsiaka. Mała rzecz a cieszy…

Część teoretyczna… według pracoholiczki…

Co robić aby dziecko znało wagę pieniądza… nie wiem, nie jest bankierem, nie jestem psychologiem… ale jestem matką, która troszkę czytała i która ma już troszkę własnych doświadczeń…. Jeśli to komuś pomoże to wiem na pewno, że:

1. Powinno mieć własne oszczędności. Niewielkie kwoty. Może wydawać je kiedy chce, z czasem samo zauważy, że bardziej opłaca się zbierać przez kilka miesięcy na jakąś większą rzecz niż przepuszczać każdy grosz. Czym wcześniej się tego nauczy tym lepiej… dla niego… i dla nas :)

2. Powinno rozumieć, że nie wszystko może mieć. Przykro jest nam rodzicom mówić dziecku, że nie możemy mu czegoś kupić, bo jest za drogie. Niestety większość z nas przed takim wyzwaniem prędzej czy później stanie. Trzeba, więc od początku uświadamiać dziecku, że nie wszystkie jego zachcianki muszą być natychmiast realizowane. „Mamusia nie ma teraz pieniążków”, „Odkładamy teraz na coś innego”, „Nie mogę Ci teraz tego kupić” …musimy czasami odmówić aby nasze dziecko nie wyrosło na wrzeszczącego na środku sklepu bachora, który domaga się kolejnego samochodziku BO TAK!!!.

3. Powinno mieć możliwość decydowania o tym na co wyda oszczędności. Oczywiście my rodzice możemy pomóc, podpowiedzieć. Zwłaszcza małemu dziecku, które najczęściej takiego wsparcia potrzebuje. Niech to jednak nie stanie się lokata naszych prywatnych marzeń. Dajmy dziecku swobodę w decydowaniu o losach pieniążków ze świnki skarbonki.

4. A na koniec mała uwaga… uważam, że absolutnie nie powinno się dziecku płacić za prace domowe czy za osiągnięcia szkolne. Cenniejsza będzie pochwała, prezent czy perspektywa wspólnego spędzenia czasu. Dziecko jak każdy musi mieć obowiązki. Mi nikt nie płaci za gotowanie obiadów, pranie czy sprzątanie. Nawet 6 – letnia Motylka ma swoje zadania domowe… oczywiście dostosowane do możliwości. Nie rozumiem niektórych rodziców, coins-521523_1280którzy ustalają np. cennik płatności za określoną ocenę czy za wyniesienie śmieci. Jeśli starsze dziecko wywiązuje się z obowiązków, to oczywiście może mieć to wpływ na wysokość kieszonkowego, ale niech nie stanie się jedyną motywacją.

Tym oto sposobem Motylka zaliczyła porządny shopping… ja-MATKA poczułam się troszkę staro, bo wkraczamy w okres, w którym mam coraz mniej do powiedzenia… ale cieszy mnie to dorastanie… to obserwowanie ja mały człowiek mierzy się ze światem dorosłych…