Rysopis domo-matki

woman-601568_1280

Jeszcze we wtorek byłam zadbaną kobietą z makijażem, biżuterią i starannie dobranymi ciuchami. Dziś, po trzech dniach motylkowego przeziębienia przestaję przypominać siebie.

Rysopis matki przebywającej z dzieckiem na zwolnieniu lekarskim:

1. Pierwszym punktem charakterystycznym jest ubiór. Mundur- dresy… wygodne, praktyczne, w połowie dnia obowiązkowo poplamione. Istnieje również wersja „galowa” na wyjście na kilkuminutowy spacer… dżinsy… na to ocieplana kurtka pod którą upakowana jest góra od dresów.

2. Makijaż… ????  zbędny balast… przecież przyszarzała cera fenomenalnie komponuje się z worami pod oczami. Kiedy w nocy kilkukrotnie wstaje się na smarkanie nosa, podawanie picia, oklepywanie itp. makijaż robi się sam. Może nie do końca zgodny jest z najnowszymi trendami… ale grunt to być oryginalnym.

3. Przesuszone dłonie. Zdałam sobie sprawę z tego, że od trzech dni moje dłonie przebywają częściej pod wodą niż na lądzie. Zmywanie, ciągłe gotowanie, zmywanie od początku, sprzątanie, pranie… życie kury domowej wcale nie jest lekkie i usłane różami. Ilekroć próbuje nakremować ręce natychmiast pojawia się nagła konieczność ponownego ich moczenia.

4. Fryzura… a raczej jej brak. Włosy, które codziennie starannie pielęgnuję podczas chorowania z dzieckiem wolą przeczekać ten czas związane w niechlujny kucyk. Pojedyncze kosmyki walczą o resztkę godności i próbują ratować sytuację… niestety bezskutecznie.

5. Zaczerwieniony nos… niestety matka, która opiekuje się chorującym dzieckiem najczęściej już drugiego dnia jest równie chora co podopieczny. Niestety nie może pozwolić sobie na zaleganie na kanapie. Może jedynie wycierać swój nos czekając na porę spania źródła infekcji…

6. Akcesoria… istnieją przedmioty, z którymi matka na zwolnieniu lekarskim nigdy się nie rozstaje…

  • kubek kawy… jedyne źródło energii
  • pudło chusteczek… naprzemiennie dla siebie i dla dziecka
  • telefon komórkowy… bo przecież trzeba być pod telefonem kiedy zadzwoni ktoś z pracy
  • komputer… okno na świat i mailowe załatwianie przynajmniej części firmowych obowiązków

7. Znaki szczególne: obłęd w oczach i plamy na dresach (zazwyczaj flamastry, farby, kawa, resztki zupy lub lepkiego syropu). Na szyi uwieszony uśmiechnięty mały człowiek z zielonymi glutami pod nosem.

Jeśli, więc gdzieś zaginę (na pewno nie będzie to porwanie… bo kto by to chciał porywać)… jeśli w telewizji usłyszysz zbliżony do powyższego rysopis weź pod uwagę, że to ja lub inna matka chorującego dziecka zgubiła drogę do domu…