Otworzył usta i czar prysł

door-516731_1280

Byłam na piwie. Tak – przyznaję się – ja wyrodna matka, mimo protestów rodziny opuściłam Małża i Motylkę i udałam się na piwo. Nie będę jednak poddawała się publicznemu linczowi i nie to będzie tematem tej wypowiedzi. Otóż, kiedy to poszerzałam swoje horyzonty i odrywałam się od matczynej rzeczywistości w towarzystwie przyjaciela ze szkolnych lat byłam świadkiem pewnego zdarzenia.

Miejsce – knajpka nad jeziorkiem.

Trunek – piwo z sokiem malinowym (wiem, straszna profanacja – jestem złym człowiekiem)

Godzina – około 20.30

Sytuacja:

Matka z około 6-7 letnią dziewczynką wpadła do knajpki w celu skorzystania z toalety. Dziewczynka pobiegła to łazienka, a mama postanowiła kupić jej coś do picia. Dziewczynka była bardzo pochłonięta zamykaniem drzwi na zamek. W rezultacie po kilku minutach wszyscy usłyszeli głośne walenie do drzwi i płacz dziecka. Oczywiście jak można było podejrzewać dziecko + zamek = katastrofa. Dziewczynka nie potrafiła wyjść z toalety. Zrozpaczona matka stała pod drzwiami i pocieszała córkę, starała się ją uspokoić i wytłumaczyć co zrobić.

Przy jednym ze stolików siedziała para – uśmiechnięta blondynka i na oko 20-letni chłopak.

Akcja „ratowania” dziewczynki przedłużała się, dziecko było coraz bardziej spanikowane, a matka traciła pomysły na pomoc. Nagle 20-latek wstał, przejął kontrolę nad sytuacją. Ze stoickim spokojem rzucił matce „zajmę się tym„. Pogrzebał w drzwiach jakimś nożykiem i po kilku sekundach „uwolnił” dziewczynkę z opresji. Mała wybiegła zapłakana i rzuciła się w ramiona mamy. Odetchnęłam z ulgą. Wciąż miałam wizję, że taka sytuacja przytrafia się mojej skłonnej do paniki i przesady Motylce i aż włos mi się na głowie jeży.

Bohater po cichu, bez braw i aplauzów oddalił się do swojego stolika i wrócił do sączenia piwa. Byłam nim zachwycona. Heros – bezinteresownie, spokojnie i bez patosu pomógł drugiemu człowiekowi. Takich ludzi nam na świecie potrzeba. Nie oczekiwał pochwał, nie obnosił się z tym sukcesem. Cudowny!!

Nagle, ktoś z sali rzucił do chłopaka „dobra robota stary, fajnie, że Ci się udało

Chłopak odpowiada „Luuuuuz, mojej lasce się lać chciało a kibel ta mała zajęła, musiałem otworzyć bo nie wiadomo ile to by jeszcze trwało”

I czar prysł…

Bohater na miarę naszych  czasów??