Czytelnicze hity stycznia

DSC02044

Przyznam się… trudno… pierwsza porażka w roku 2015… niestety jeszcze nawet nie skończył się styczeń, więc źle to rokuje na przyszłość. Otóż jedno z moich noworocznych postanowień brzmiało : ograniczę wydatki związane z zakupem książek. Nie chodziło oczywiście o zaniechania czytania. To byłaby zbrodnia niedopuszczalna. Planowałam jedynie częściej wypożyczać książki z biblioteki, a nieco rzadziej kupować, To zadanie zaliczam jednak do gatunku niemożliwych do zrealizowania, bo jak tu odmówić sobie zakupu nowiutkiej, jeszcze pachnącej drukiem książki. Nie dałabym rady czekać w kolejce po upragniony tytuł. Nie będę dłużej się tłumaczyć, bo jedynie potęguje to moje wyrzuty sumienia. Cóż, nie przejadłam, nie przepiłam… przeczytałam :) Zarażona miłością do książek Motylka również wzdycha w księgarni do upragnionych okładek. Tym oto sposobem stała się posiadaczką wielu nowych pozycji książkowych, a kilka z nich z pełną świadomością możemy polecić. Motylka uznała, że wie najlepiej za co lubi przeczytane książki, więc domagała się możliwości wypowiedzenia własnej opinii. Stąd dodatek w postaci „recenzji Motylki”… co ciekawe prawie każda zaczyna się od słów ‚Ta książka była bardzo fajna…”

 

DSC02011„Kot kameleon” Joanna Wachowiak.

Niezwykła opowieść o Natalce – dziewczynce, która ku swej rozpaczy musi spędzić kilka dni na wsi u babci. Babcia kojarzy się Natalce jedynie z nudą i starością, więc na wyjazd zabiera wielką torbę zabawek. Jak to zazwyczaj w życiu bywa los rzuca kłody pod nogi i drogocenna torba dziewczynki przypadkiem zostaje w samochodzie taty… to dopiero początek przygód Natalki… „nudna” babcia Aniela okazuje się być najciekawszą osobą na świecie, a jej strych zdaje się być niemal magicznym miejscem… jeśli do tego wszystkiego dodać jeszcze tajemnicze szkiełko witrażowej lampy oraz czarnego kota, który tak naprawdę wcale nie jest czarny powstaje wspaniała opowieść… o magii… a może wcale nie o magii…

 

Recenzja Motylki: „To była bardzo fajna książka. Podobała mi się, bo tam były trzy bardzo dziwne osoby i zaczarowany kot”

DSC02013 DSC02012

 

DSC02014„Moje szczęśliwe życie” Rose Lagercrantz, Eva Eriksson

Książka, którą ze względu na duże litery można polecić jako lekturę do samodzielnego czytania. Bardzo optymistyczna i piękna opowieść o Duni- dziewczynce, która właśnie rozpoczyna swoją przygodę ze szkołą. Zawiera znajomości i pierwsze przyjaźnie, mierzy się ze szkolnymi trudnościami. Już z okładki dowiadujemy się, że jest ona chyba najszczęśliwszą osobą na świecie. Zawdzięcza to jednak jedynie własnemu nastawieniu do świata. Lekka i bardzo pozytywna opowieść, która zaraża optymizmem i radością.

 

Recenzja Motylki: „To była fajna książka, bo ta dziewczynka przyjaźniła się z wieloma osobami i miała kota. Było tam też trochę smutnych rzeczy, ale i tak była bardzo fajna. Przeczytałam zupełnie sama.”

DSC02015 DSC02016

 

 

DSC02038„Wielka księga przygód – Muminki” na podstawie opowiadań Tove Jansson

Jako dziecko bardzo lubiłam opowieści o Muminkach. Pamiętam, że bajka o Muminkach była jedną z moich ulubionych Wieczorynek. Uwielbiałam Małą Mi, a Buka przepełniała mnie autentycznym przerażeniem. Niestety natrafiłam potem na jakąś pseudo kukiełkową wersję, w której straszna była już nie tylko Buka, ale również wszystkie inne postaci. Zniechęciłam się na długie lata i omijałam tę bajkę szerokim łukiem. Bardzo miłym zaskoczeniem okazała się „Wielka księga przygód Muminków” wydawnictwa Egmont. To powrót do najlepszej wersji bajki. Piękne ilustracje i opisane w przyjemny sposób perypetie Muminka, jego rodziny oraz przyjaciół. Dla mnie powrót do dzieciństwa, a dla Motylki zapoznanie z nowymi interesującymi bohaterami.

 

Recenzja Motylki: „Ta książka była bardzo fajna. Moją ulubiona postacią była mała Mi, a tak naprawdę wszystkie postaci były fajne. Dzięki tej książce zaczęły mi się podobać Muminki.”

DSC02040 DSC02039

 

 

DSC02002„Żółty smok i żółty smok” Małgorzata Węgrzecka

Kolejna książka, którą dziecko może czytać samodzielnie. Jeden z ulubionych gatunków Motylki, czyli humorystyczna książka detektywistyczna. Specyficzna para detektywów, czyli Żółty Smok i Żółty Smok (z których żaden nie ma nic wspólnego z żółtym smokiem) rozwiązuje zagadki kryminalne z bajkowego świata. Nie są to oczywiście klasyczne sprawy detektywistyczne, bo w bajkowym świecie nic nie jest zwyczajne. Wiele humoru i ciekawa narracja. Książka bardzo wciągająca i lekka w czytaniu.

 

Recenzja Motylki: „Bajka o kogucie i smoku. Była fajna, bo to było na podstawie znalezisk. Tak na prawdę ten smok wcale nie był żółty tylko był niebieski, a kurczak w ogóle nie był smokiem. Dużo śmiechu było.”

DSC02003 DSC02004

 

DSC02005„Uśmiech Bambola” Jarosław Mikołajewski

Świetna!! Kolejna książka detektywistyczna, ale wzbogacona o elementy fantastyki i magii. Sześć dziewczynek z różnych krajów spotyka się w Rzymie. Wszystkie przywołane zostały przez niezwykłego kota- Caligastro. Ta przedziwna ekipa próbuje rozwikłać tajemnicę zaginięcia bohaterów bajek. Akcja toczy się we wspaniałej włoskiej scenerii, a rozwiązanie tajemnicy jest niezwykle intrygujące. Już nie możemy się doczekać kolejnych części: „Szklane oczy” i „Zwycięski koń”.

 

Recenzja Motylki: „To było o dziewczynkach i kocie. Świetna, fajna książka. To o Bambolu, który zawsze był smutny i ukradł posągi ulubionych postaci z bajek. Bardzo mi się podobało. Kiedy mi kupisz następną część?”

DSC02006 DSC02007

 

 

„Lądowanie rinowirusów – przeziębienie” Wojciech Feleszko

DSC01997Nie bez znaczenia jest fakt, że autorem książki jest lekarz pediatra. Obcując na co dzień z chorującymi dziećmi wie jak wytłumaczyć pozornie trudne mechanizmy zachodzące w ludzkim ciele. W tej części przybliża tajniki rozwoju przeziębienia i w zabawny sposób opowiada o tym jak organizm walczy z chorobą. Banda Rinowirusa staje oko w oko z plutonem Limfocyta, a polem bitwy jest nos Kajtka Noska. Pełna humoru historia dla ciekawskiego dziecka.

 

Recenzja Motylki: „To była fajna książka, bo doktor opowiadał jak się zaczyna przeziębienie, jak to odczuć, co się czuje, to było fajne i śmieszne i były dziwne postacie.Chyba jeszcze raz przeczytam.”

DSC01999 DSC01998

 

 

„Skąd się biorą dziury w serze?”, „Dlaczego rekiny nie chodzą do dentysty?”, „Czy słonie boją się myszy?” Petra Maria Schmitt, Christian Dreller

DSC02008Trzy potężne książki odpowiadające na najdziwniejsze pytania jakie może zadać dziecko, lub jakie nam dorosłym mogły przyjść do głowy. Całość opisana w sposób jasny, przejrzysty i co najważniejsze humorystyczny. Zrozumiałe dla małego dziecka. Z książek można dowiedzieć się np. dlaczego wypadają zęby mleczne, gdzie słońce udaje się na noc, skąd w morzu bierze się sól, czy bakterie szkodzą zdrowiu, dlaczego papużka nie spada z drążka itp.

 

Recenzja Motylki: „To było fajne, bo to było o dzieciach, które sprawdzały różne rzeczy. Dociekliwe dzieciaki chciały poznać odpowiedzi na różne naprawdę dziwne pytania.”

DSC02010 DSC02009

 

 

Choć nie narzekam ostatnio na nadmiar wolnego czasu, to również ja znalazłam chwilę na lekturę.

 

DSC02043„Król biurowej klasy średniej” Maciej „Zuch” Mazurek.

Jako przedstawiciel gatunku biurowej klasy średniej nie mogłam odmówić sobie przeczytania. Uśmiałam się jak mało kiedy. Biurowe życie przedstawione w krótkich komiksach potwierdza jedynie, że wcale nie trzeba dużo mówić/ pisać aby oddać sedno absurdu funkcjonowania w korporacji. Zakochałam się na zabój i wciąż wracam do kilku ulubionych scenek. Bardzo polecam, do „połknięcia” w jeden wieczór.

 

DSC02041„Blog. Pisz. Kreuj. Zarabiaj.” Tomek Tomczyk

Autor, słynny Kominek opowiada o swojej przygodzie z blogowaniem. Osobiście nigdy nie traktowałam bloga jako źródła dochodu czy kreowania siebie, niemniej jednak po przeczytaniu tej książki utwierdziłam się w przekonaniu, że do blogowania prawdopodobnie w ogóle się nie nadaję. Nie zrażona opinią eksperta brnę w to dalej być może chcąc udowodnić samej sobie, że dam radę. Klasa, humor, sarkazm i wszech zauważalne ego, którego Kominkowi bardzo zazdroszczę aż wylewają się z książki. Według mnie pozycja obowiązkowa dla każdego blogowicza. Zwłaszcza dla tak początkującego jak ja… jeśli Kominek uchroni mnie przed choć jednym błędem w blogosferze to warto było przeczytać. Mam poczucie dobrze wykorzystanego czasu.