Miłość nie jedno ma imię…

W naszym domu jest Motylka, jest Małż, jestem JA-MATKA … i… jest… jest ktoś jeszcze…. Lejek… pies… Lejek oczywiście nie nazywa się Lejek, ale skoro już wszyscy domownicy dostali jakieś dziwne pseudonimy to Lejek nie może być gorszy. Poza tym uważam, że Lejek pasuje do niego bardzo dobrze. Lejek jest z nami już od 8 lat… czyli przez całe swoje psie życie. Gdy Motylka przyszła na świat Lejek z wielkim zaciekawieniem obwąchiwał filigranowe dziecięce ciałko. Początkowe zaskoczenie z pojawienia się nowego członka rodziny wyewoluowało i zamieniło się najpierw w wielką tolerancję wybryków gówniarza a następnie w wielką miłość do Motylki.

Aktualnie ta mała banda – Motylka i Lejek terroryzują nasz dom. Lejek wytresował Motylkę. Nauczył ją wyciągać z szafki przysmaki. Nauczył ją gdzie leżą jego zabawki. Nauczył ją gdzie lubi być drapany. Nauczył ją, że kiedy domaga się pieszczot należy natychmiast wszystko rzucić i podrapać, pogłaskać, poprzytulać. Nauczył ją mówić w jego imieniu.

Ostatnio obserwuję bacznie poczynania tej radosnej dwójki. Lejek niegdyś ochoczo wsuwający ukochane maślane ciastka teraz czeka aż Motylka go tymi ciastkami nakarmi. Delikatnie wyskubuje ciacha z niewielkich motylich rączek. Ciacho położone na dywanie jest już zupełnie nieatrakcyjne. W rękach motylki nabiera stosownego smaku i aromatu.

Lejek najchętniej zasiada pod krzesłem Motylki. Sprawa jest wyjątkowo prosta… Motylce najczęściej wypada coś z buzi. Jakiś kawałek wędlinki czy czekolady jest z niecierpliwością wyczekiwany przez Lejka. Poza tym wytresowana Motylka z wielką starannością dba o to by Lejek miał stałe dostawy smacznych kąsków.

Uroczym widokiem jest Motylka, która wygrzebuje spod swojego łóżka kosze z zabawkami po to żeby Lejek mógł schować się w ciemnej norce i pospać…

Przeuroczym widokiem jest Lejek, który o poranku staje przy łóżku Motylki żeby dokładnie wylizać jej buzie na przywitanie…

I tak kwitnie ta dziecięco-psia miłość…

Życie bez Lejka choć pewnie byłoby łatwiejsze na pewno nie było by tak ekscytujące. Bo kto jak nie Lejek nauczył Motylkę miłości do zwierząt, czułości, empatii? Taki bezinteresowny przyjaciel, który w trudnych chwilach się przytuli, który pocieszy, na którego można zwalić winę jak trochę się nabroi… Lejek to pies na medal… Bywa trudno, ale zdecydowanie pies i dziecko w jednym domu to mieszanka wybuchowa, którą z całego serca mogę polecić… Atestowane przez MATKĘ…