Karaluchy. Wróciłam z Bangkoku

karaluchy

Na nic ostatnio nie mam czasu ani ochoty – hormonalna huśtawka nastrojów oraz osłabienie organizmu, który przyzwyczaja się do faktu, że rozwija się w nim nowe życie nie pomagają w nabraniu wiatru w żagle. Szczytem mojej ostatniej „aktywności” było przesłuchanie kolejnego audiobooka. Tym razem dzięki uprzejmości Audioteka.pl padło na superprodukcję „Karaluchy” Jo Nesbo. Z przyjemnością stwierdzam, że leżenie plackiem ze słuchawkami w uszach wychodzi mi na prawdę rewelacyjnie.

Było to moje pierwsze spotkanie ze słuchowiskiem. „Karaluchy” nie są bowiem suchym tekstem czytanym przez jednego lektora. Były efekty specjalne – dźwięki, szmery, szumy, klaksony itp., była rewelacyjna interpretacja testów i dialogów, była świetna muzyka, która podbijała akcję, a przede wszystkim byli świetni lektorzy: Borys Szyc, Izabela Kuna, Danuta Stenka, Magdalena Cielecka, Bogusław Linda, Łukasz Simlat i Mariusz Bonaszewski, oraz specjalnie do tego wydania – Robert Więckiewicz.

Jo Nesbo to zdecydowanie jeden z lepszych współczesnych pisarzy. Gatunek – kryminał skandynawski to według mnie jakość sama w sobie. Akcja książki toczy się w Tajlandii – w Bangkoku. W tle wciąż słychać autentyczne odgłosy miasta: przejeżdżające samochody, padający deszcz, odgłos butów, które uderzają o chodniki, oddechy ludzi. Główną postacią jest charyzmatyczny detektyw Harry Hole. Pozornie słaby, obciążony prywatnymi problemami i porażkami w praktyce rewelacyjny specjalista. Całość dźwiękowo artystyczna świetnie oddawała mroczny i duszny klimat książki. Kiedy Hole wgryzał się w kolejne aspekty badanej sprawy ja czułam niemal lepkie powietrze, którym oddychał. Byłam jak pomocnik detektywa, stałam za jego plecami, czułam to co on, słyszałam to co on  i  na równi z nim wczuwałam się w rozwój śledztwa.

Sprawa jest upolityczniona – to początkowo wzbudziło moją lekka niechęć. Zamordowany to norweski ambasador, a okoliczności jego śmierci pozostają dalekie od możliwości ich dyplomatycznego wyjaśnienia. Na szczęście autor nie koncentruje się na przepychance politycznej – to stanowi raczej tło opowieści. Kultura Tajlandii, społeczna pozycja kobiety, tamtejsze zwyczaje oraz postrzeganie świata zostały w bardzo ciekawy sposób wprowadzone w fabułę książki. Niekiedy trafiamy na dłużyzny – zbyt dokładne opisy, zbyt długie zastanawiania się. Czy to jednak jeszcze bardziej nie zaostrza apetytu czytelnika? Czy nie to właśnie stanowi kwintesencję dobrze prowadzonego śledztwa i stopniowego dochodzenia do odkrycia prawdy? A prawda wcale nie jest oczywista ani miła – zanim odkryjemy dlaczego ambasador nie żyje musimy przebrnąć przez najciemniejsze zakątki życia miasta. Prostytucja, narkotyki, wykorzystywane dzieci – to nie jest malownicza wycieczka do Tajlandii. To ciemna strona prawdy, której nie opisują w przewodnikach turystycznych.

Dzięki świetnie dobranym dźwiękom po wysłuchaniu całości czułam się jakbym właśnie wróciłam z Bangkoku. Czułam się lepka od tamtejszego wilgotnego klimatu, czułam zapach tajskiego jedzenia, a w uszach szumiał mi dźwięk gwaru i zgiełku ulic. To najlepiej świadczy o doskonale oddanym klimacie książki.

karaluchy-duzeJeśli miałabym się do czegoś przyczepić ( a nie byłabym sobą jeśli bym tego nie zrobiła) to chwilami muzyka była zbyt głośna. Zdarzało mi się przewijać nagranie, ponieważ nie usłyszałam jakiegoś ważnego fragmentu, który został skutecznie zagłuszony przez jakiś klakson albo trzask drzwi. Nie mniej jednak fabuła bardzo wciągająca, a wszelkie efekty specjalne potęgują doznania i przyjemność słuchania.

Polecam wszystkim – prawie 12 godzin w Bangkoku – z zakwaterowaniem, wyżywieniem i pełnym wtajemniczeniem w mroczną stronę miasta.

Audiobook pochodzi ze strony www.audioteka.pl