Jaskinia hazardu

dice-314876_1280

Przyznaję się… moja wina… pochłonął mnie hazard… co gorsza pochłania również Motylkę… dobrze, że piszę anonimowo, bo zaraz do moich drzwi zapukałby jakiś „życzliwy” kurator albo przedstawiciel opieki społecznej…

W swej matczynej naiwności w weekend skorzystałam z promocji w Smyku (Monopoly 50% taniej). Temat tego jak działa na mnie słowo promocja to już osobna historia… temat rzeka… Ten interes wydawał mi się jednak szczególnie udany, bo przecież 69.90 za Monopol to istna „inwestycja życia”.

Tym sposobem od soboty co wieczór w naszym domu, który pomału zamienia się już w jaskinię hazardu odbywają się rodzinne rozgrywki. Nie zraził mnie komunikat z opakowania: „gra przeznaczona dla dzieci powyżej ósmego roku życia”. Co oni tam wiedzą… 6-latka nie ma absolutnie żadnego problemu z ogołacaniem rodziców. Motylka wciągnęła się w trybie natychmiastowym. Wydaje, zastawia, zakłada hipoteki. W życiu codziennym ma problem z obliczeniem ile jest 30-7, ale w trakcie gry sprawnie kupuje domy i hotele i wykłóca się kto za ile odsprzeda jej brakującą ulicę.

Przeżywa autentyczną złość kiedy wyląduje w więzieniu i skrupulatnie liczy każdą zarobioną złotówkę. Nie ma możliwości ogrania jej, bo kiedy już wszystko straci próbuje zastawiać zabawki, albo negocjować przywileje.

Obawiam się, że już czeka na mnie jakaś nagroda „Najgorsza matka roku”…

No, ale trudno… kiedyś skończę grać… może dzisiaj…. Może w końcu wykupię Belwederską i Aleje Ujazdowskie, postawię tam hotele i pochłonę majątek całej rodziny!!

Ach…

Uzależnienia…