Domowe sposoby na walkę z przeziębieniem

file0001919323671

Motylka przeziębiona… z nosa wylewają się gluty, a w gardle gwiżdże suchy kaszel. Robimy co możemy żeby nie faszerować się silnymi lekami i póki się da korzystamy z uroków medycyny naturalnej.

1. Sok z malin

od dawna wiadomo, że maliny mają doskonałe właściwości lecznicze, są świetnym środkiem przeciwgorączkowym, ponieważ działają napotnie. Poza tym zawierają wiele cennych witamin (przede wszystkim C, E, B1, B2) oraz substancje mineralne ważne szczególnie w okresie przeziębienia. Dealerem soku z malin w naszym domu jest prababcia motylki. W ogrodzie ma malinowe krzaczki, a my w lecie pomagamy w zbieraniu drogocennych owoców. Babcia niczym czarodziejka zamienia je w zbawienny soczek, który ratuje nawet z najgorszych katarów.

2. Syrop z cebuli i czosnku

syrop z cebuli to doskonale lekarstwo na kaszel (wzbogacam go dodatkowo czosnkiem, bo to jedyny sposób na przemycenie go Motylce). Ta mikstura ma silne działanie dezynfekujące i łagodzące. Pobudza układ odpornościowy organizmu i pomaga w walce z chorobą, Czosnek działa przeciwbakteryjnie i nie bez powodu nazwany jest naturalnym antybiotykiem.  Wystarczy drobno posiekać 2-3 cebule i zmiażdżyć kilka ząbków czosnku. Całość zasypać sporą ilością cukru lub miodu. Odstawić na 2 godziny i zbawienne lekarstwo gotowe. W stanach przeziębienia Motylka zażywa 3 razy dziennie 5 ml.

3. Bańki

wzbraniałam się przed nimi bardzo długo, bo bałam się oparzeń i błędnego postawienia. Gdy Motylka miała 2 latka i zachorowała na zapalenie oskrzeli nasza pediatra namówiła mnie jednak na zakup baniek bezogniowych. Wyposażona w dokładną instrukcję obsługi wzięłam się za stawianie Motylce baniek. Dałam radę, nikomu nie stała się krzywda, a Motylka szybciej niż zwykle powróciła do zdrowia. Bańki w niezwykły sposób mobilizują układ odpornościowy do walki z infekcją. Katar szybciej wypływa z nosa, kaszel szybciej odrywa się z gardła a Motylka staje na nogi unikając antybiotyku. Byłam sceptycznie nastawiona, a teraz polecam.

4. Inhalacje

Motylka jako alergiczka ma skłonności do zapchanych zatok oraz do suchego kaszlu. Po przetestowaniu wszelkiego rodzaju leków przeciwkaszlowych oraz aptecznych magicznych syropów, które rzekomo w trybie natychmiastowym miały opróżnić Motylkowy nosek, po wylaniu tony różnych kropelek do nosa zdałam sobie sprawę, że nie da się wysuszyć tego co zalega. Jeśli zalega to po prostu musi wylecieć, wykapać, zostać wykaszlane. Tym prostym tokiem myślenia zdecydowałam się w końcu na zakup nebulizatora. Wystarczy wlać 5 ml soli fizjologicznej, posiedzieć 10 minut wdychając unoszącą się parę i wydzielina, która chowa się po różnych zakamarkach motylkowego organizmu zdecydowanie się rozrzedza. Nosek łatwiej się oczyszcza a nawet najsuchszy kaszel zamienia się w mokry łatwy do wykrztuszenia.

Niestety przeziębienia nie da się wyleczyć w dwa dni. Katar leczony czy nie leczony trwa tydzień. My dorośli mamy skłonności do faszerowania się końskimi dawkami leków, bo przecież trzeba jakoś stawić się w pracy. Paleta leków w przypadku dzieci jest ograniczona, a ich nadmierne stosowanie często może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Oczywiście mimo wszelkich naturalnych metod leczenia nie raz i nie dwa nie udało się uniknąć antybiotyku. Jednak Ja-MATKA każdą sytuację, w której te naturalne metody wyprowadziły Motylkę na prostą uważam za wielki sukces. W wirze reklamowych leków-cud nie zapominajmy o tradycyjnych sposobach walki z przeziębieniem, które stosowały nasze babcie. Ciepła herbata, rosołek, wdychanie zapachu ziółek czy nogi natarte spirytusem i opatulone ciepłymi skarpetami mogą okazać się skuteczniejsze niż najdroższe farmaceutyki. Na zdrowie wszystkim!!