Mamo, ja chcę CHLEBOJAJE!!

Książki są prawdziwą skarbnicą wiedzy… wiem to oczywiście ja sama, jednak wciąż wielką radością napawa mnie fakt, że książki stają się niesamowitą inspiracją dla Motylki… zacznijmy jednak od początku…

Dzisiaj w końcu pożegnaliśmy się z glutami… nie wiem na jak długo, jednak suchość w nosie brzmi optymistycznie. Oczywiście żądna wrażeń Motylka natychmiast zaczęła marudzić, że chce znowu pojeździć na łyżwach. Tym sposobem wyłączyłam na chwilę zdrowy rozsądek i stwierdziłam, że godzina na lodowisku na pewno jej nie zaszkodzi.

Motylka z obłędem w oczach kręciła się na lodzie omijając szalonych nastolatków, dla których stanowiła wspaniałą przeszkodę.

Ja- MATKA obserwowałam ten przedziwny ekosystem… nastoletnie samice wzdychały do swych męskich odpowiedników i piszczały z zachwytu po to by za chwile prezentować się w nieudanych piruetach. Nastoletni samce udawali, że mają to w nosie, ale z błyskiem w oczach śledzili ten nieudolny taniec godowy. Oczywiście prawa natury nie dotyczą kategorii wiekowej 12-17 lat, więc to stado utrwalone w trakcie godów nie odczuwało niskiej temperatury i odziane było jedynie w przykłuse sweterki… krew ich grzeje… ale niech się nie cieszą… przejdzie im kiedyś. Ja stałam w rękawicach i kurtce, w której spokojnie mogłabym zostać zesłana na podróż w głąb Syberii. Mnie te zaloty już nie dotyczyły. Małż nie pląsał zalotnie, tylko asekurował Motylkę aby nie zaliczyła zderzenia z barierka. No cóż… życie…

Kiedy Motylka wróciła do domu już w drzwiach wrzasnęła, że jest głodna i bardzo chciałaby zjeść CHLEBOJAJE i wypić kubek mleka. Szeroko otworzyłam oczy, bo kiedy już odmarzły mi ręce zdałam sobie sprawę, że nie wiem czym są wspomniane chlebojaje. Motylka przybiegła z książką z serii o Martynce (nie wiem dlaczego, ale wcale tych książek nie lubię) i dumnie zaprezentowała przepis. Prosta sprawa, a tyle radości. Jak dla mnie to przepis na tosty francuskie, ale nazwa chlebojaje wprowadza w niego nieopisaną świeżość 🙂 W końcu nie od dziś wiadomo, że bardziej będzie nam smakował „otaczany w chmurce mięsisty kęs” niż jego odpowiednik jakim jest „kotlet schabowy”. Taki chwyt marketingowy…

Podaję, więc przepis na CHLEBOJAJE!!

Dwie kromki chleba przekroić na połówki. W jednej miseczce roztrzepać całe jajko, w drugiej pół szklanki mleka i ok. 2 łyżeczek cukru waniliowego. Chlebek najpierw należy namoczyć w mleku, a potem dokładnie namoczyć w jajku. Tak przygotowane pieczywo trzeba usmażyć na maśle. Pyszności!!

Tym oto sposobem na 5 dni przed końcem ferii zaczęliśmy się wreszcie dobrze bawić… lepiej późno niż wcale. 🙂