Blue Monday WTF!?

19 stycznia… dzień jak co dzień… poranny rzut oka na facebook’a i pojawiające się hasło „blue monday”. Brzmiało to całkiem przyjemnie. Blue jest przecież ok, kojarzy mi się z niebem, z przyjemnością. Nie miałam czasu na wnikanie w szczegóły, ale podświadomie czułam, że zapowiada się ok. Nawet gluty w nosie i ból gardła nie będą mi straszne skoro mamy dziś dzień BLUE!! Motylka miała bilans 6-latka. Swoją drogą to wyjątkowo beznadziejna historia. Taki „przegląd przydatności do użycia”, sprawdzenie, czy dziecko przypadkiem nie odbiega od normy i czy na pewno doskonale wpisuje się w ramy wyznaczone przez NFZ. Przeszła bez zastrzeżeń, pieczątka w książeczkę, alleluja i do przodu! Wspólne zakupy, zabawy, oglądanie bajki, spacer. Wszystko super. Koło 17.00 stwierdziłam, że naprawdę jest blue 🙂 Wtedy też postanowiłam sprawdzić cóż wyjątkowego niesie ze sobą ten poniedziałek. Szok, mój światopogląd runął… okazuje się bowiem, że w 2004 roku jakiś brytyjski psycholog postanowił za pomocą bliżej nieokreślonego wzoru matematycznego wyliczyć, czy też lepiej wymyślić najbardziej depresyjny dzień w roku… uznał, że jest to ponad wszelką wątpliwość poniedziałek ostatniego pełnego tygodnia stycznia. Cóż za bzdura…

Tym oto sposobem dowiedziałam się o istnieniu kolejnego dziwnego „święta”… Dopiero niedawno skończyłam „uroczyste obchody” Dnia Sprzątania Biurka, który to przypada na drugi poniedziałek stycznia, a tu już kolejna okazja do świętowania. Co najlepsze styczeń w ogóle zapowiada mi się fantastycznie, bo już 25 jest Dzień Asystentki i Sekretarki. Już nie mogę się doczekać… Kiedy zapoznałam się z długą listą dziwnych świąt, to zdałam sobie sprawę z tego, że właściwie powinnam co drugi dzień przyjmować kwiaty i życzenia.

 

Po co to komu? Kto w ogóle wymyśla te wszystkie daty i dziwne nazwy? Dzień niespodziewanego całusa, Dzień niedźwiedzia polarnego, Światowy Dzień Drzemki w Pracy, Dzień Motyla Kapustnika, Dzień Łapania za Pupę? Matko kochana…. czy ktoś te święta obchodzi? Genialne, ludzie uwielbiają wymyślać jakieś nowości. Każdy pretekst do świętowania jest OK. Światowy Dzień Bez Prezerwatywy na pewno został wymyślony przez jakiegoś faceta, więc dla równowagi jakaś kobieta wpadła na pomysł Święta Rozrzutności. Tym sposobem Nonsensopedia donosi o setkach przedziwnych okazji, z których niektóre wyjątkowo mnie zaciekawiły. Mam poczucie ogromnej straty… tyle lat życia i tyle przegapionych świąt. Musze zacząć nadrabiać zaległości.

 

Póki co jednak ogromnie się cieszę, że o istnieniu „Blue Monday” dowiedziałam się już po fakcie. Gdyby już od rana towarzyszyło mi widmo depresji to raczej nie poprawiłoby to mojego samopoczucia. Błoga nieświadomość była zbawienna. Poza tym skoro przeżyłam najbardziej depresyjny dzień w roku i uznałam go za całkiem udany, to oznacza, że kolejne dni będą jeszcze lepsze. Wspaniała perspektywa, już nie mogę się doczekać… uwaga 2015… przybywam!!