Afera pocztowa, czyli Motylka dostaje awizo!

zaopiekuj

Gdy Motylka choruje JA-MATKA wariuję. Wariuję, bo stresuję się chorobą, wariuję, bo martwię się o Motylkę… w końcu wariuję, bo chciałabym aby czas spędzony na chorowaniu nie był czasem straconym. Tym sposobem staram się urozmaicać Motylkowe życie na tyle na ile jest to możliwe.

W ubiegłym tygodniu, gdy moja Motylka kończyła chorowanie postanowiłam zaznajomić ją z tematem Poczty Polskiej. Pomogła mi w tym seria książek pochłanianych ostatnimi czasy przez moja zaczytana 6-latkę. Mowa o serii  Zaopiekuj się mną autorstwa Holly Webb. Miłe książeczki opowiadające o perypetiach psiaków szczeniaków lub małych kociaków. Każda książka przybliża losy jednego zwierzaczka i jego zmagania z ludzkim światem. Wszystko widziane oczami dziecka, które bardzo pragnie posiadać ukochanego pupila. Fabuła prosta i przejrzysta, dla dorosłego dość przewidywalna. Dla dziecka wyprawa w świat miłości do zwierząt, ogromnej empatii, wzruszeń i radości z happy endu. Serce Motylki podbiła słodka kotka z książeczki Gwiazdko gdzie jesteś? oraz niesforny szczeniaczek z książkiMaksio szuka domu. Szczerze polecam i patrząc na zamiłowanie Motylki do całej serii przyznaję „ATEST MOTYLKI”.

Wracając jednak do tematu. Na końcu książeczek znajduje się kupon. Wysłanie do wydawnictwa określonej ilości kuponów gwarantuje otrzymanie bransoletki. Po analizie możliwości na stronie wydawnictwa Motylka wybrała sobie rzemykową bransoletkę, która dostępna jest już za przesłanie dwóch kuponów. Regulamin informuje, że czas oczekiwania wynosi 30 dni. Nie zrażone długim terminem JA- MATKA i Motylka tydzień temu wybrałyśmy się na pocztę. Samodzielne kupowanie przez Motylkę znaczka pocztowego, naklejanie go na list z wypiekami na twarzy a potem wrzut do skrzynki na listy wprawiły Motylkę w wielki samozachwyt. A JA-MATKA pękałam z dumy nad swym genialnym pomysłem.

Minął tydzień i sprawa pozostała już lekko zapomniana… jednak wczoraj w skrzynce znalazłam awizo zaadresowane na moją Motylkę. Szał, szok i wielkie emocje podczas miętoszenia przez Motylkę i tak już zmiętoszonego przez listonosza papierka. Nieskrywana euforia i podekscytowanie to emocje z jakimi zmierzyła się moja 6-latka. Dziś rano paczuszka została odebrana przez Małża a wieczorem przechwycona przez Motylkę. Radość z otwierania przesyłki nie do opisania.

Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o. wielki plus za tempo realizacji małego dziecięcego marzenia. Plus za to, że MATKA mogła wykazać się fajnym pomysłem!