6 latki marsz do szkoły!?

student-411947_1280

Dzisiaj idę na zebranie. Zebranie w szkole. Wnikliwy czytelnik bloga wie, że Motylka uczęszcza do szkolnej zerówki. Nasz szanowny system edukacji zakłada, więc, że musimy po raz kolejny wziąć udział w procesie rekrutacji. Samo się nie zrobi i dziecko „z automatu” nie dostanie się do pierwszej klasy. To będzie tematem dzisiejszego zebrania.

Ogromnym szczęściem był fakt, że Motylka urodziła się w drugiej połowie 2008 roku. Była, więc w uprzywilejowanej grupie dzieci, które miały tzw. „wybór”. Długo się wahałam, bo inteligencji i elokwencji Motylce nigdy nie brakowało. Diagnozy gotowości szkolnej gromkim chórek krzyczały, że Motylka idealnie nadaje się do pierwszej klasy. We mnie jednak tkwiła obawa co do słuszności testów i schematycznych zadań, które miały w ciągu kilku godzin ocenić moje dziecko. Jak się okazało o0bawa była całkiem słuszna, ponieważ równie inteligentne i „gotowe” dzieci moich koleżanek, które zdecydowały się na wybór pierwszej klasy już zdążyły znienawidzić prace domowe, klasę i wszystkie obowiązki, do których wcale nie dorosły emocjonalnie. Zmiana otoczenia wiązała się również z natężonym chorowaniem, a co za tym idzie sporą ilością nieobecności. Lekko nie było… perspektywa, że miałby to być czas, w którym Motylka ma już sporo zaległości nie napawał optymizmem. Tak, więc na dzień dzisiejszy jestem prze szczęśliwa, że zaufałam własnej intuicji i oddelegowałam Motylkę do zerówki. Inteligencja jej od tego nie zmalała. Szkoła jej nie zniechęciła. Wiem ponad wszelką wątpliwość, że proces adaptacji szkolnej znacznie łagodniej przechodzi się w zerówce niż w pierwszej klasie przy znacznie większej ilości obowiązków i prac domowych.

Nie będę się nawet rozwodziła nad systemem nauczania, objętością podstawy programowej oraz słusznością wszystkich przedmiotów. Nie mnie to oceniać. Wiem, że nie wszystko działa tak jak powinno i na pewno można by sporo poprawić. Rozumiem jednak, że nie jest to łatwe, a wprowadzenie jakichkolwiek zmian wiąże się z gigantycznymi pieniędzmi, których zapewne nikt nie posiada. Myślę, że my rodzice jesteśmy na tyle zajęci, że nie dołączymy do grupy strajkujących górników czy rolników… my po prostu nie mamy czasu na koczowanie w kolorowych miasteczkach albo blokowanie dróg. Możemy walczyć systemem w obszarze własnej szkoły i klasy. Większym zmianom musimy się poddać i do nich dostosować.

Bez wątpienia mało jest szkół, które gotowe są na przyjęcie 6-latków czy to do zerówki, czy do pierwszej klasy. Szkoły podstawowe są mocno przeładowane i sztucznie dostosowywane do potrzeb najmłodszych uczniów. U Motylki w sumie nie jest źle, bo Pani Dyrektor staje na głowie, aby budynek się nie rozleciał. Brakuje jednak miejsca do wybiegania i do szaleństwa. Ciasna sala, w której gniecie się 27-dzieci to nie jest idealne otoczenie dla malucha. Tak jednak jest i nic z tym nie zrobimy.

W tym roku po raz kolejny tysiące rodziców oraz ich dzieci staną przed trudnymi decyzjami. Portale internetowe już donoszą o oblężeniach jakie panuje w poradniach psychologiczno pedagogicznych. Znowu wielu rodziców zdecyduje się na odroczenie obowiązku szkolnego. Nie będę do tego namawiała. Nie będę przed tym ostrzegała. Uczulam tylko wszystkich aby zaufali własnej intuicji i instynktowi. Nie dajcie sobie wmówić, że ktoś inny wie co jest dla Waszego dziecka dobre.

Powodzenie dziecka w szkole (bez względu na to, czy będzie to zerówka, czy pierwsza klasa) zawsze będzie zależało przede wszystkim od Waszego nastawienia, od pracy z dzieckiem i rozmów o szkole. Najważniejsze nie będą ściany czy kolor podłogi. Najistotniejsza będzie wychowawczyni oraz nowe koleżanki. Jeśli wspólnie w klasie rodzice zbudują zwarta i przyjazną społeczność skoncentrowaną wokół życzliwego i zaangażowanego wychowawcy to bez względu na wszystko proces adaptacji będzie udany, a dzieci dadzą sobie radę.

Nie załamujcie się, nie denerwujcie. Nie szukajcie dziury w całym. Zaufajcie sobie i swojemu dziecku. To nie jest pierwsza i nie ostatnia rekrutacja w historii świata. Pilnujcie terminów, składajcie komplety dokumentów. Słuchajcie sami siebie. Mam nadzieję, że wszystkie podjęte decyzje będą słuszne.