5 sposobów na wprowadzenie świątecznej atmosfery

Zbliżają się Święta… Zapach pomarańczowej herbaty, migające światełka, świąteczne reklamy, kupowanie prezentów… poza ogromem pracy jaki w tym okresie od nas kobiet jest wymagany możemy sprawić, aby nie był to jedynie czas „kuchennego mordoru”, może to być naprawdę magiczny i wyjątkowy okres. Czasami o wyjątkowości decydują maleńkie wydarzenia, które małymi kroczkami przybliżają nas do punktu kulminacyjnego, którym w świecie dziecka zawsze jest wigilijny wieczór. Powtarzanie corocznie zamieniają się w świąteczną tradycję i coś, co  kiedyś będzie przez dziecko wspominane. Już wyobrażam sobie jak Motylka opowiada swoim wnukom o tym jak wyglądały Święta w jej domu. Myślę, że nie będzie pamiętała o tym, że mama pucowała podłogę. Będzie pamiętała o drobiazgach, które sprawiały, że Święta były wyczekiwanym i magicznym okresem.

Świąteczne czary-mary w naszym domu:

1.     Kalendarz adwentowy…  Mimo, że do Świąt jeszcze cały miesiąc, to już 1 grudnia pojawia się w domu kalendarz adwentowy. Motylka każdego ranka pędzi do niego wyciągnąć maleńką czekoladkę. Odlicza i informuje nas donośnie, że do Świąt jeszcze 23,22,21,20……. dni. Mały drobiazg,  a jednak potęguje budowanie świątecznej atmosfery.

2.     Mikołajki… nie chodzi tu oczywiście o to, że to ja „wynalazłam” Mikołajki… chodzi o to, żeby wprowadzić odpowiednią mikołajkową oprawę. Zawsze na dwa dni prze 6 grudnia Motylka pisze list do Świętego Mikołaja. Wieczorem umieszcza list pod wycieraczką. Następnego dnia zaraz po przebudzeniu zaspana Motylka biegnie sprawdzić, czy Mikołaj lub jego pomocnicy na pewno znaleźli korespondencję. To pierwszy znak, że On jest, że o niej pamięta. Wieczór z 5 na 6 grudnia to również magiczny czas. Małe ciasteczko i kubek mleka pozostawiony na komodzie w motylkowym pokoju ma być słodkim upominkiem dla wyczekiwanego gościa. Mikołajkowy poranek to już nie lada przeżycie. Motylka najpierw sprawdza, czy zostało zjedzone ciasteczko, a potem wpada do naszej sypialni z jeszcze większym impetem niż zazwyczaj! Biega, szuka, skacze z radości. Każdy domownik (nawet Lejek) może spodziewać się jakiegoś drobiazgu. To dla Motylki ważne, aby każdy był w jakiś sposób obdarowany przez Mikołaja. Punktem kulminacyjnym jest oczywiście otwieranie własnego prezentu.

3.     Świąteczne wycieczki… Wydawać by się mogło, że po Mikołajkach ciężko o większe atrakcje… a jednak… Aby rozbuchany w mikołajkowy poranek entuzjazm utrzymał się aż do Świąt robimy dwie tradycyjne wycieczki:

·       Labirynt Światła w Wilanowie (a po nim wycieczka na gorącą czekoladę Wedla)

·       Krakowskie Przedmieście i warszawska Starówka z przepiękną świąteczną dekoracją.

Chodzi o to aby oddać się magii światełek, które niczym płomyczki nadziei migoczą na świątecznych iluminacjach. Ciemność dokoła rozjaśniana milionami kolorowych lampek zapiera dech w piersiach nawet u dorosłych. W dziecięcym świecie to jak przeniesienie się do bajkowego świata.

4.     Wspólne kolędowanie. W grudniu bestsellerem stają się płyty z kolędami. Przy wykonywaniu świątecznych ozdób, czy wypieków wspólnie z Motylką wyśpiewujemy „Przybieżeli do Betlejem”, „Gore Gwiazda Jezusowi…”, czy „Cicha noc”… jako, że żadnej z nas melodia w śpiewaniu nie przeszkadza to staramy się aby raczej nikt nas nie słuchał. Do naszego duetu doskonale pasuje dziadek Motylki. Zaopatrzony w sprzęt karaoke do kolędowania zawodzi razem z nami. Punktem kulminacyjnym jest ubieranie choinki w domu dziadków. Gardła zdarte od wycia, ale humor mega świąteczny!!

5.     Wystrój domu. Systematycznie od 5 grudnia w naszym domu pojawiają się drobiazgi w świątecznym klimacie. Mała choineczka w kuchni, dekoracyjna bombka w pokoju, migoczące światełka przyczepione do szyby. Do tego wspólnie z Motylką produkujemy pomarańcze ponadziewane goździkami. Gwarantują piękny świąteczny zapach roznoszący się po całym domu, a poza tym stanowią wspaniałą ozdobę. W pokoju Motylki zasiadają pluszowe renifery, Mikołaje, bałwanki oraz wisi czerwona skarpeta. Te wszystkie drobiazgi przygotowują Motylkę do największego przedświątecznego wydarzenia jakim będzie ubieranie choinki!

Pamiętajmy, aby w szale świątecznych zakupów i porządków nie zagubić tego, co jest najważniejsze. Jeszcze jakiś czas temu najważniejsze było dla mnie pogodzenie pracy z produkcją świątecznych ciast. W tym roku biorę oddech, spuszczam powietrze i wrzucam większy luz. Nie garnki i ścierki Motylka będzie wspominała za 30 lat… będzie wspominała zapach pomarańczy z goździkami, kolędy w wykonaniu ukochanego dziadka, podjadanie farszu do pierogów produkowanych przez babcię, okruchy z ciastka pozostawione przez Mikołaja… nie zagubię się w chaosie… tradycja i wspomnienia ponad wszystko!!